Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2016

Nerja i Frigliana

Dzisiaj jedziemy "za miasto". A konkretniej - 50 kilometrów na wschód od Malagi, do miejscowości Nerja. Jest to nadmorska miejscowość wypoczynkowa, z tarasem widokowym wysuniętym w morze o dumnej nazwie "Balkon Europy". Niedaleko Nerji znajduje się kompleks jaskiń wapiennych, jeden z większych w Europie (Fundacion Cueva de Nerja)
Przejazd z Malagi do Nerji zajmuje autobusem około 1,5 godziny. Autobus odchodzi z przystanku "Malaga-Puerto" i jest obsługiwany przez firmę Alsa. Przy zakupie biletu należy podać, że chce się dojechać do jaskiń - Nerja-Cuevas.

Jaskinie są imponujące - nie tylko ze względu na rozmiar, ale również na bogactwo form skalnych. Zdjęcia oddają to tylko w pewnym stopniu. W podziemiach spędza się około godziny.



Warto być na miejscu przed 10:00; dostaje się wówczas bon na darmowe śniadanie w restauracji przy zakupie biletu do jaskiń. Poza tym jest dostępnych kilka opcji: zwiedzanie jaskini, zwiedzanie jaskini+przejazd do centrum Nerji specjalnym 'pociągiem'+bilet do muzeum. I tutaj uwaga: nie ma możliwości zakupu biletów oddzielnie na każdą z tych atrakcji. My kupiliśmy zwiedzanie jaskiń i potem chcieliśmy dokupić przejazd do centrum miasta. Nie było to możliwe.
W takiej sytuacji pozostaje autobus rejsowy, albo piesza wycieczka (6 km).

Poszliśmy pieszo ze względu na "most Orłów" - imponującą konstrukcję z XIXw.



W Nerji pokręciliśmy się trochę po centrum, popodziwialiśmy widoki z Balkonu Europy i pojechaliśmy do Frigiliany - 7 kilometrów na północ, 15 minut autobusem.



Frigiliana to miasto - skansen. Całe białe, ukwiecone, ciche i spokojne.




Wieczorem, przedostatnim autobusem wracamy do Malagi

poniedziałek, 7 października 2013

Żal nam Zion...

Ponieważ do Zion przyjechaliśmy dość późno, nie mieliśmy zbyt wiele czasu na rozeznanie. Mogliśmy tylko się zorientować, że hotel, w którym śpimy, "Majestic View Lodge", jest godny swojej nazwy.


Widok z balkonu mamy istotnie majestatyczny. Przy hotelu znajduje się dość kuriozalne muzeum "dzikiej przyrody" - wypchane zwierzęta przedstawione w różnych sytuacjach (na przykład polowanie watahy wilków na łosia):


Rankiem udaje się zrobić kilka zdjęć z panoramą parku Zion




Zion to park, po którym mamy największy niedosyt. Na pierwszy rzut oka było widać, że oferuje on bardzo wiele. Pojawia się nieśmiała myśl, że trzeba będzie tu wrócić...
Na razie jedziemy dalej, w stronę Death Valley. 



sobota, 14 lipca 2007

Koniec lofockiej eskapady

Kończymy pobyt na Lofotach i jedziemy na południe.

O 9.00 wyruszamy do Svolvaer na prom. Zajmujemy miejsce i idziemy szukać kosza na śmieci. Prom płynie planowo.


Potem długa droga na południe. W Korgen mała pomyłka w nawigacji powoduje, że zamiast na kemping jedziemy tunelem 8 km tylko po to, by zawrócić. Na szczęście kemping znaleźliśmy i miła oraz ładna obsługa wręczyła nam klucz.






Domek w porządku - taki luksusowy hytte. Krótki spacerek nad rzeką przekonuje, że okolica jest bardzo ładna. Niektórzy uczestnicy zaczynają odczuwać trudy wakacji. Dogorywają powoli, ale nieuchronnie...