Rok 2014 ma w krajach Beneluksu specjalne znaczenie. Upamiętnia się tutaj wiele rocznic: wybuchu I. wojny światowej, lądowania aliantów w Normandii, związanych z tym zwycięstw (takich jak wyzwolenie Belgii i południowej Holandii) i porażek (jak tej pod Arnhem). Trochę ten nastrój udziela się i nam, bo trasy krótkich wypadów weekendowych wybieramy tak by odwiedzić różne miejsca pamięci rozlokowane w Holandii i Belgii. Jednym z miejsc, które odkryliśmy niedawno jest cmentarz żołnierzy niemieckich w Lommel, poległych w latach 1939-1945 na terenie Belgii. 39000 grobów ustawionych w równych, dokładnie rozmieszczonych rzędach przypomina jakim szaleństwem jest każda wojna. Pomyśleć, że kilkadziesiąt kilometrów od Lommel, w Margraten leży 8000 żołnierzy amerykańskich...
Lubimy jeździć w różne miejsca, lubimy je fotografować i o nich pisać. Ten blog to zbiór naszych relacji z różnych wypadów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarz. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 września 2014
piątek, 11 lipca 2014
Gorlice i okolice
Kolejny dzień, w którym pogoda jest typu "na dwoje babka wróżyła", dlatego planujemy trasę wędrówki pieszej na zaledwie kilka kilometrów. Cel: zwiedzić południowe okolice Gorlic, z nastawieniem na cerkwie oraz cmentarze z I wojny światowej.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności (remont mostu za Uściami Gorlickimi) na przełęcz Małastowską musimy jechać objazdem, przez Hańczową. A tam - mała, malownicza cerkiew łemkowska:
Dzięki przestudiowaniu "ogłoszeń parafialnych" wiemy, że dzisiaj po południu będzie w Hańczowej chór z Sanoka, który uświetni wieczorną mszę. Mamy zatem plan na popołudnie.
Po dotarciu na przełęcz Małastowską rozpadało się na dobre. Zatem odpuszczamy pieszą wędrówkę. Zwiedzamy cmentarz wojskowy nr 60 z czasów I wojny światowej. O historii tych cmentarzy oraz działań wojennych w okolicach Gorlic można poczytać tutaj.
Po drodze do Gorlic zatrzymujemy się na chwilę w Sękowej. Tam oglądamy XVI wieczny kościół pw. św. Filipa i Jakuba. Ma on dość nietypową budowę i mocno przypomina stare kościoły z tego okresu w Norwegii.
Gorlice to nasz kolejny przystanek. Miasto nie zachwyca urodą. Owszem, czyste, z odnowionym rynkiem, ale w porównaniu z poprzednio widzianymi miejscowościami wypada nieciekawie.
Dość przygnębiające wrażenie robi cmentarz żydowski. Potwornie zarośnięty, z kilkoma ocalałymi grobami. Szkoda.
Idziemy jeszcze na Górę Cmentarną, na cmentarz nr 91 z I. wojny światowej. Mimo, że jest to cmentarz najważniejszy z całego zespołu wokół Gorlic, wygląda na nieco zaniedbany. Szczególnie w porównaniu z wcześniej widzianym.
Ostatnim punktem w Gorlicach jest skansen naftowy "Magdalena". Niestety, jest otwierany tylko po uprzednim umówieniu się telefonicznie (nr +48 600 491 470 lub +48 796 121 818)
Wracamy do Hańczowej, na nabożeństwo wieczorne w miejscowej cerkwi. Chór w małym pomieszczeniu brzmi wspaniale. Wrażenie robi również nieznany nam rytuał grecko-katolicki, ze śpiewną liturgią, wielobarwnymi strojami, mnóstwem rozpalonych świec wokół ołtarza.
Po powrocie do Barnilki stwierdzamy, że dzień następny raczej słoneczny nie będzie.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności (remont mostu za Uściami Gorlickimi) na przełęcz Małastowską musimy jechać objazdem, przez Hańczową. A tam - mała, malownicza cerkiew łemkowska:
Dzięki przestudiowaniu "ogłoszeń parafialnych" wiemy, że dzisiaj po południu będzie w Hańczowej chór z Sanoka, który uświetni wieczorną mszę. Mamy zatem plan na popołudnie.
Po dotarciu na przełęcz Małastowską rozpadało się na dobre. Zatem odpuszczamy pieszą wędrówkę. Zwiedzamy cmentarz wojskowy nr 60 z czasów I wojny światowej. O historii tych cmentarzy oraz działań wojennych w okolicach Gorlic można poczytać tutaj.
Gorlice to nasz kolejny przystanek. Miasto nie zachwyca urodą. Owszem, czyste, z odnowionym rynkiem, ale w porównaniu z poprzednio widzianymi miejscowościami wypada nieciekawie.
Dość przygnębiające wrażenie robi cmentarz żydowski. Potwornie zarośnięty, z kilkoma ocalałymi grobami. Szkoda.
Idziemy jeszcze na Górę Cmentarną, na cmentarz nr 91 z I. wojny światowej. Mimo, że jest to cmentarz najważniejszy z całego zespołu wokół Gorlic, wygląda na nieco zaniedbany. Szczególnie w porównaniu z wcześniej widzianym.
Wracamy do Hańczowej, na nabożeństwo wieczorne w miejscowej cerkwi. Chór w małym pomieszczeniu brzmi wspaniale. Wrażenie robi również nieznany nam rytuał grecko-katolicki, ze śpiewną liturgią, wielobarwnymi strojami, mnóstwem rozpalonych świec wokół ołtarza.
wtorek, 17 lipca 2007
Wyprawa na woły piżmowe
Dzień pod znakiem woła piżmowego.
Pod koniec zaczyna siąpić deszcz i góry momentalnie zasnuwają się mgłą. Niesamowite zjawisko.
Po południu odwiedzamy jeszcze cmentarzysko Vang położone 4 km od Oppdal.
Z samego rana jedziemy na stację kolejową Hjerkinn, gdzie o 9.15 spotykamy się z naszym przewodnikiem. Hjerkinn jest ciekawostką samą w sobie: to najwyżej położona stacja kolejowa w Norwegii: 1017 m n.p.m. Celem jest (foto) safari wołów piżmowych. Jedziemy przez poligon wojskowy kawalkadą ok. 10 samochodów. Potem po płaskowyżu tropimy stado około 8 sztuk. Udaje się w pełni. Po drodze mijamy z niewielkiej odległości 2 młode samce, jednego samotnego starego woła by na końcu móc obserwować stadko złożone z 3 krów, 3 samców i 2 cielaków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























