Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lutego 2016

poniedziałek, 22 lutego 2016

Malaga

Pierwszy dzień w Maladze mija nam leniwie, ale jednocześnie ekscytująco: rozpoznajemy stare miejsca, przypominamy sobie momenty sprzed roku.

W ciągu dnia zwiedzamy Alborania Museum. Jest to małe muzeum morskie, ilustrujące bogactwo ekosystemu Morza Śródziemnego. Oprócz tego zajmują się rekonwalescencją żółwi morskich, zatrutych plastikiem pływającym w morzu.


Za namową recepcjonisty odwiedzamy polecane przez niego restauracje. I nie zawodzimy się, wręcz przeciwnie!
Casa Lola na Granada Calle oferuje bardzo dobrą szynkę, podawaną w plasterkach na papierze, zaprawioną gruboziarnistą solą oraz oliwą.


Na tej samej ulicy, kawałek dalej mieści się restauracja El Pimpi. Ma bardzo ciekawy wystrój wnętrza. Ale co najważniejsze - podają tam bardzo dobre tapas. Polecamy też czerwone wino.



Pod wieczór podziwiamy miasto z wysokości diabelskiego młyna, który jest ustawiony w porcie, za dworcem autobusowym.





niedziela, 21 lutego 2016

Andaluzja 2016

Po raz trzeci jedziemy do Andaluzji. Dlatego tydzień, który tu spędzimy będzie trochę inny niż za pierwszym i drugim razem. Planujemy zatrzymać się w Maladze i urządzić sobie dwie, trzy wycieczki "za miasto". A pozostały czas przeznaczyć na spokojne zwiedzanie miasta - jego  nieodkrytych do tej pory miejsc, muzeów. A także bardziej posmakować andaluzyjskiej kuchni.

Dlatego też nie poświęcamy przygotowaniom wiele czasu: wszystkie operacje łącznie z wyszukaniem i rezerwacją noclegu zajmują nam nieco ponad pół godziny.
Zamiast w hotelu postanawiamy zamieszkać w apartamencie w centrum miasta. Cenowo jest to zbliżone do pokoju hotelowego, ale daje większą swobodę. Poza tym mamy dobre doświadczenia z tą formą noclegu z Barcelona.


piątek, 27 lutego 2015

Od Picassa do sandacza

Dzisiaj dzień "artystyczny". Na początek wybieramy muzeum Pabla Picassa oraz dom, w którym się urodził. Muzeum jest bardzo dobre! W sposób przystępny i logiczny wprowadza w twórczość tego wszechstronnego artysty, przez co kubizm, surrealizm, symbolizm stają się bardziej zrozumiałe. Uzupełnieniem ekspozycji jest wystawa czasowa, gdzie prace Picassa pokazano w kontekście historycznym.

W domu - miejscu urodzenia artysty - zachowało się niewiele oryginalnych sprzętów, za to jest sporo pamiątek, takich jak zdjęcia, wycinki z gazet, prace ojca... Warto zobaczyć ten dom, po to by mieć wyobrażenie jak mieszkali dość zamożni Hiszpanie na przełomie XIX i XX w.


Popołudnie postanawiamy spędzić na plaży. Jedziemy tam autobusem miejskim nr 11 (bilet 1,30 EUR/os). Przy promenadzie (Plaja Pedregalejo) znajdują się liczne punkty gastronomiczne słynące z wyśmienitych ryb. Oczywiście testujemy tę opinię! No i musimy stwierdzić, że faktycznie - sandacz grillowany, podany z ziemniakami w oliwie jest pyszny! Na deser zamawiamy wino Malaga i podziwiamy widoki.





Do miasta wracamy pieszo wybrzeżem.



czwartek, 26 lutego 2015

Malaga - elegancja portowego miasta

Najważniejsze miejsca w Maladze można zwiedzić w 2 dni. To dokładnie tyle czasu, ile mamy. Zaczynamy od centrum i postanawiamy tak długo chodzić po mieście na ile starczy nam sił. Pierwszym miejscem, które odwiedzamy jest katedra.
Od prawie 200 lat jest to budynek "niedokończony", ponieważ brakuje mu drugiej wieży. Pieniądze przeznaczone na jej budowę Hiszpanie wydali na wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Katedra jest wielka, co widać tak naprawdę dopiero po wejściu do środka. Poszczególne kaplice są imponujące, każda w innym stylu. Bardzo misterne są stalle chóru (sillerias).



Następny punkt programu to Alcazaba oraz zamek Gibralfaro. Historia tych fortyfikacji jest już nam znana z innych miejsc: wybudowali je Arabowie i zajmowali do XV w. Chrześcijanie, po przejęciu zamku dobudowywali kaplicę lub kościół jako symbol zwycięstwa Chrystusa nad Islamem. I dzisiaj wszystko to tworzy bardzo ciekawą architekturę.



Ponieważ Gibralfaro góruje nad miastem mamy wspaniałe widoki na Malagę. Ale też po raz pierwszy odczuwamy upał. Dlatego decydujemy się na sjestę.


Pod wieczór odwiedzamy sklepy w centrum, przy okazji podziwiając fantastyczne kamienice.


środa, 25 lutego 2015

Niespodzianka po drodze do Malagi

Rano wyjeżdżamy z Kordoby. Ponieważ w Maladze mamy być po 15:00, postanawiamy zajechać do jednej z miejscowości po drodze. Wybór pada na Antequerę oraz położony 13 kilometrów od niej park El Torcal. Jakże trafny to był pomysł! Krótki rekonesans po centrum co prawda nie zachwycił, ale po wizycie w biurze turystycznym uzyskaliśmy więcej informacji na temat miasta i jego ciekawostek. Odwiedziliśmy Alcazabę, czyli starą twierdzę mauretańską (a potem chrześcijańską). Atrakcja jest stosunkowo nowa (oddana do użytku w 2008), przez co ciekawie zaprezentowana. Dodatkową zaletą są fantastyczne widoki na miasto.


Koło Alcazaby znajduje się kościół z XVI wieku, w którym przechowuje się "Tarascę" z 1760 roku, czyli figurę pół kobiety-pół smoka. Jest to symbol zwycięstwa wiary nad 7 grzechami głównymi. Do dzisiaj w kilku miejscach w Hiszpanii urządza się procesje "Corpus Christi", w czasie których takie figury obnosi się po mieście.


Nieco dalej od Alcazaby znajduje się kościół Carmen - barokowe cacko z ołtarzem przyprawiającym o zawrót głowy. Wystrój kaplic zaspokoiłby ambicje niejednego kościoła.


Po lunchu (tortilla oraz warzywa z grilla oraz lokalny deser o nazwie Bienmesabe) jedziemy do El Torcal - parku skalnego, o którym przewodniki mówią, że to najważniejszy tego typu park w Europie. I chyba mają rację - tamtejsze formacje skalne są bardzo niecodzienne - nie tylko ze względu na kształt, ale również skalę. Przypominają nieco "park Goblinów", który widzieliśmy w Utah w USA.




Po 18:00 docieramy do Malagi. Hotel Del Sur trochę rozczarowuje, ale z drugiej strony - za tę cenę (45 EUR/pokój) oferuje wszystko, czego potrzeba. Wieczorem idziemy na spacer po porcie - jego elegancja oraz pomysły architektoniczne wzbudzają nasz podziw. Miasto po zmierzchu wygląda bardzo zachęcająco. Jutro zobaczymy jak prezentuje się za dnia.