Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andaluzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andaluzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2016

Andaluzja 2016

Po raz trzeci jedziemy do Andaluzji. Dlatego tydzień, który tu spędzimy będzie trochę inny niż za pierwszym i drugim razem. Planujemy zatrzymać się w Maladze i urządzić sobie dwie, trzy wycieczki "za miasto". A pozostały czas przeznaczyć na spokojne zwiedzanie miasta - jego  nieodkrytych do tej pory miejsc, muzeów. A także bardziej posmakować andaluzyjskiej kuchni.

Dlatego też nie poświęcamy przygotowaniom wiele czasu: wszystkie operacje łącznie z wyszukaniem i rezerwacją noclegu zajmują nam nieco ponad pół godziny.
Zamiast w hotelu postanawiamy zamieszkać w apartamencie w centrum miasta. Cenowo jest to zbliżone do pokoju hotelowego, ale daje większą swobodę. Poza tym mamy dobre doświadczenia z tą formą noclegu z Barcelona.


niedziela, 8 marca 2015

Hiszpania 2015 - podsumowanie

Nasze krótkie wakacje w Andaluzji dobiegły końca. Była to już nasza druga wizyta w tym rejonie Hiszpanii, ale pewnie nie ostatnia. Do Andaluzji chce się wracać z kilku powodów:

-  mnogość pamiątek historycznych pozostawionych przez różne kultury (Fenicjan, Rzymian, Arabów, Chrześcijan),
-  gwarantowana pogoda (o tym dalej),
- bardzo dobre (i zdrowe!) jedzenie,
- sympatyczni ludzie,
- ciekawa i elegancka architektura miast,
- stosunkowo niskie ceny

Oprócz tego jest to region, o który Hiszpanie i Europa dbają: muzea oraz atrakcje turystyczne są odnowione, często nowoczesne i zbudowane z rozmachem, drogi są bezpieczne i w bardzo dobrym stanie, miasta bardzo czyste.

Musimy jednak dodać, że nasze doświadczenia opieramy na wizytach poza sezonem turystycznym. Latem, kiedy na południe Hiszpanii przyjeżdża "pół Europy" z północy, wrażenia mogą być nieco inne. Widać, że infrastruktura turystyczna jest przygotowana na masy ludzi. Wtedy Hiszpanie podnoszą też ceny noclegów i czasami biletów wstępu, co trzeba wziąć pod uwagę planując wakacje w tym okresie.
Nas od lata odstraszają też temperatury wówczas tam panujące. Być może dobre na plażę i morskie kąpiele, ale zbyt wysokie na aktywny wypoczynek.

Przez tydzień widzieliśmy dużo. Nasza lista "Top 5" to:

Na zakończenie, kilka rad praktycznych:
  • Wybór samochodu. Proponujemy rozważyć rozmiar auta. Ponieważ ulice w miastach są bardzo wąskie, małe samochody prowadzi się tam znacznie łatwiej. Poza tym koszty wypożyczenia takiego pojazdu są dużo niższe. My się przekonaliśmy o tym przez przypadek. Przy zakupie biletów lotniczych Ryanair zaoferował bardzo tani wynajem samochodu (11 EUR/dzień). Na miejscu okazało się, że do dyspozycji mamy Kię Picanto. Było trochę gimnastyki z zapakowaniem walizki i na autostradzie nie był to demon szybkości, ale w centrum Cordoby, Malagi, Antequery manewrowało się nim znakomicie.
  • Podstawowe słownictwo. Obowiązkowe jest nauczenie się przynajmniej kilku nazw podstawowych potraw i produktów spożywczych po hiszpańsku. Inaczej zamówienie kolacji może być problematyczne (chyba, że ktoś lubi niespodzianki kulinarne). Wyjątkiem jest Malaga - tam w centrum miasta można porozumieć się po angielsku. Lista nie musi być długa: kurczak, ryba, ziemniaki, warzywa, pieczarki, jajka już wystarczają by zorientować się w typowym menu restauracji.
  • Godziny posiłków. Niby banalne i oczywiste, ale trzeba wiedzieć, że kolację w restauracji można zjeść dopiero od 20:30. Natomiast lunch podaje się do 15:00-15:30. Planując dzień trzeba to uwzględnić. My robiliśmy tak, że w trakcie zwiedzania rezerwowaliśmy godzinę na solidny posiłek w godzinach wczesnopopołudniowych i dzięki temu mogliśmy spokojnie przeczekać do kolacji. Alternatywą jest zaopatrzenie się w produkty w sklepie spożywczym i przygotowanie kanapek. Albo wizyta w fast-foodzie. Ale tę ostatnią opcję odrzuciliśmy zdecydowanie, uznając ją za profanację kuchni hiszpańskiej.




sobota, 21 lutego 2015

Andaluzja 2015 - Zaczynamy wakacje

W tym roku decydujemy się, by spędzić tydzień w Andaluzji. Dzięki temu będziemy przeżywać wiosnę dwa razy - raz na południu Europy, pod koniec lutego i potem za parę tygodni w Holandii.
Ponieważ już kiedyś objechaliśmy kilka miast w Andaluzji, w tym roku ograniczamy się do Kordoby i Malagi.


Rano jedziemy do Charleroi, by o 12:30 wylecieć do Malagi. Lotnisko dość nietypowe, bo oddalone od Eindhoven o 200 km. Ale tak się składa, że dzisiaj zaczynają się wakacje w północnej części Holandii i ceny biletów lotniczych z Holandii były bardzo drogie. Lot z Charleroi, nawet po doliczeniu kosztów parkingu i paliwa na dojazd jest o 150 EUR tańszy niż z Eindhoven czy Amsterdamu.
Trasa w zasadzie bez historii. O 18:00 docieramy do hotelu Don Paula w Kordobie, położonym w starej dzielnicy żydowskiej. Wieczorem robimy krótki rekonesans po centrum miasta. Jest akurat koniec karnawału, także w mieście dość spory tłum. Niektórzy są poprzebierani, spora grupa świętuje niosąc figurę Chrystusa dźwigającego krzyż. Wprowadza nas to w lekką konfuzję. Doczytujemy wieczorem, że koniec karnawału w Hiszpanii świętuje się w weekend przed, albo po Środzie Popielcowej.