Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Page. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Page. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2013

Canyon X, Lake Powell i Horseshoe Bend

Page jest miejscem wypadowym do tzw. kanionów zamkniętych (slot canyons). To wąskie kaniony o , gdzie erozja wyżłobiła w skałach obłe kształty o nierzadko skomplikowanej strukturze. Najbardziej znane to Kaniony Antylopy: Upper and Lower Antelope Canyon. Są one jednak oblegane przez tłumy zwiedzających, więc my wybraliśmy inny, mniej znany kanion, Canyon X. Jest on położony na terenie prywatnym, należącym to jednej z rodzin Indian Navajo. Aby tam się dostać trzeba wykupić wycieczkę z przewodnikiem, który wiezie nas samochodem terenowym 4x4, otwiera dwie bramy i prowadzi w dół do kanionu.
Po drodze opowiada nam o roślinach, zwyczajach Navajów, klimacie, zwierzętach zamieszkujących okolicę. W kanionie spędzamy 5 godzin, robiąc zdjęć do woli. A jest co fotografować:









Wycieczki organizuje biuro Overland Canyon Tours.

Po południu jakiś czas szukaliśmy lokalnej atrakcji, tj. wioski Navajów. Miał być skansen z Indianami, lokalnymi dziełami sztuki, itp. Przewodnik Michelina i nawigacja wskazywały na to samo miejsce. Jednak po skansenie ani śladu. Indianie albo się wynieśli, albo my nie umieliśmy ich wytropić :).
Za to pojechaliśmy nad Lake Powell - sztuczne jezioro utworzone przez zaporę - elektrownię wodną (Glen Canyon Dam).

Dzień kończymy na Horseshoe Bend, tj. w miejscu gdzie rzeka Colorado tworzy zwrot o 270 stopni.
Widok jest istotnie imponujący, także postanawiamy wrócić tam o wschodzie słońca w następnym dniu.


sobota, 28 września 2013

Grand Canyon i droga do Page

Powiedzmy sobie szczerze, że aby dobrze poznać i zwiedzić to cudo przyrody, trzeba by było kilku tygodni, a nie pół dnia - a tyle mieliśmy.
Zaczęliśmy wcześnie, bo przed wschodem słońca. Dzięki temu udało się sfotografować fragmenty kanionu w ładnym świetle. Tak nawiasem mówiąc, słońce wschodzi w Kanionie bardzo szybko, dając tak naprawdę kilkanaście minut na zrobienie zdjęcia.


Po śniadaniu idziemy na dłuższą wycieczkę pieszą wzdłuż górnej krawędzi. Wycieczka jest "kombinowana", tj. czasami posiłkujemy się autobusem, który przejeżdża wzdłuż trasy co 15 minut. Przystanki są rozlokowane co 2 km, także praktycznie każdy może skorzystać z uroków natury i nie martwić się o to czy wytrwa. Wygodne to i praktyczne rozwiązanie. My "zaliczyliśmy" Hopi Point, z widokiem na rzekę Kolorado, Mohave Point - który najlepiej się prezentuje o wschodzie i zachodzie słońca, Pima Point oraz Hermits Rest.
Po drodze oprócz skał mogliśmy zapoznać się z niektórymi zwierzętami zamieszkującymi te tereny:



Oczywiście są też szlaki piesze z prawdziwego zdarzenia, prowadzące do samego koryta rzeki Kolorado. Tyle, że trzeba pokonać różnice wzniesień ok. 2000 m, co już jest wycieczką co najmniej jednodniową.

Park jest zorganizowany bardzo rozsądnie. Mimo wielkiej liczby zwiedzających (3 mln rocznie), nie widać ani tłumów (przynajmniej na szlakach), ani śmieci. To chyba za sprawą tego, że punkty z żywnością oraz napojami są skoncentrowane w kilku miejscach (na początku szlaku). Budynki w parku są wkomponowane w krajobraz i go nie zakłócają.

Wstęp do parku kosztuje $25 od samochodu, ale w tę cenę wliczone są np. przejazdy autobusem, o którym pisaliśmy wyżej. Noclegi wahają się od $94 do $160. Syta (choć niekoniecznie smaczna; o tym napiszemy w osobnym poście) obiado-kolacja dla dwóch osób kosztuje ok. $35.
Pamiątki, takie jak kartki pocztowe (30-50 c), długopisy ($2.50), czy kalendarze (od $4.50) z widokami cenowo nie odbiegają od norm europejskich, może są nieco tańsze. Pamiątki amerykańskie są jednak mniej kiczowate. Dominują wyroby wyprodukowane w USA, bardzo mało jest chińszczyzny.

Po południu jedziemy na wschód, do Page. Wjeżdżamy od strony południowej, gdzie wzdłuż ulicy rozlokowanych jest 7 kościołów różnych wyznań - stoją kilkadziesiąt metrów od siebie. Jak się później dowiedzieliśmy, wzięło się to stąd, że rząd dotował grunt pod zabudowę sakralną właśnie na takim krótkim odcinku. Sam budynek kościoła (świątyni) to niewielka, prosta budowla, czasem z wieżyczką. Nie ma nic wspólnego z kościołami, które znamy z Polski.