piątek, 27 września 2013

W stronę Grand Canyon

Ten dzień minął nam w podróży. A jej celem jest Grand Canyon. Jadąc z Las Vegas najprościej jest wybrać południową część kanionu, czyli South Rim. Po drodze warte odwiedzenia są dwa miejsca:
elektrownia wodna Hoover'a i fragment drogi 66, zaczynający się w Kingman.
Elektrownia Hoover'a to duże przedsięwzięcie inżynierskie z I poł. XX wieku, które oprócz dostarczenia energii elektrycznej utworzyło zbiornik retencyjny, zasilający w wodę Las Vegas. Na miejscu można zwiedzić wnętrze elektrowni, zapoznając się z jej budową.






W Kingman zboczyliśmy z drogi stanowej, by wjechać na legendarną drogę 66. W miasteczku znajduje się dość smętne muzeum, poświęcone tej drodze i raczej skromny sklep z pamiątkami.



Po południu meldujemy się w Maswik Lodge, na terenie parku Grand Canyon. Całkiem przyjemne miejsce do spania, z dwiema restauracjami, sklepem z pamiątkami. Udaje nam się jeszcze zobaczyć zachód słońca nad Kanionem i spotkać małego jelonka z rodziną.


czwartek, 26 września 2013

15 lat minęło - jest co świętować

Dzisiaj mija 15 lat od dnia naszego ślubu. Jako że rocznica wypadła w Las Vegas, inspiracji do świętowania tego dnia nie brakuje. Postanawiamy spędzić ten dzień w trzech różnych "miastach" - Wenecji, Paryżu i Rzymie.
W Las Vegas to możliwe, a to dzięki temu, że te najbardziej prestiżowe hotele są budowane na wzór miast europejskich.
Ale po kolei. Nazwanie tych przybytków "hotelami" jest nieporozumieniem. Są to raczej hybrydy kryjące pod jednym dachem kasyno gier hazardowych, galerie handlowe, centra rozrywki, sieć restauracji i pokoje hotelowe. Myślę, że spora grupa gości nie opuszcza takiego kompleksu przez czas ich pobytu w mieście.
Najbardziej prestiżowe budynki mieszczą się przy głównej ulicy: Las Vegas Boulvard, albo The Strip.
My zaczęliśmy od The Venetian - czyli kompleksu odtwarzającego Wenecję. Galeria handlowa imituje kanały Wenecji, włącznie z gondolierami pływającymi po kanałach (nie widzieliśmy tego, bo kanał był w renowacji):


To wszystko co widać na zdjęciu znajduje się pod dachem - imitacja nieba też.
Na zewnątrz hotel otoczony jest kanałami - dużo bardziej przejrzystymi i czystymi niż we Włoszech.


Projektanci hotelu "Paris" postanowili najwyraźniej przyćmić tych od Wenecji, bo w hotel wbudowali wieżę Eiffle'a:

W środku znajduje się kilka nawet udanych replik miejsc znanych z Paryża:


Natomiast "Rzym", czyli hotel The Cesear's Palace to już raczej hollywoodzka kreacja niż imitacja czegokolwiek


Wieczorem miasto przybiera inny charakter, ze względu na wszechobecne oświetlenie. Podziwialiśmy je z wieży The Stratosphere, górującej nad miastem:


środa, 25 września 2013

Długo oczekiwane wakacje za oceanem rozpoczęte

Po tygodniach przygotowań (głównie polegających na czytaniu, studiowaniu tras, układaniu listy miejsc do obejrzenia) - rozpoczynamy nasze wakacje za oceanem.
W planie mamy do zobaczenia: Las Vegas, Grand Canyon, okolice Page, Monument Valley, Arches, Zion, Capitol Reef, Bryce, Death Valley, Yosemite, San Francisco, Los Angeles, San Diego. Plan napięty, ale ekscytujący i gwarantujący wiele wspomnień.

Najpierw trzeba było jednak tam dolecieć. Była to długa podróż. Mimo, że wszystko przebiegło planowo, spędziliśmy w niej 20 godzin. Najpierw przejazd i oczekiwanie na samolot w Amsterdamie, potem lot do Chicago: 8,5 godziny, potem 3 godziny przerwy i jeszcze 4 godziny lotu do Las Vegas.
Grażyna drugiego lotu praktycznie nie pamięta.
Oczywiście na miejscu nie sposób było przeoczyć pewnych typowo amerykańskich ciekawostek. Jak ta reklama w terminalu lotniskowym:

Na miejscu wszystko przebiegło sprawnie - odebraliśmy samochód i po pół godzinie byliśmy w hotelu.


Spaliśmy 12 godzin.