Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą widoki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lipca 2014

"Skamieniałe miasto" w Ciężkowicach

Dzisiaj w końcu możemy trochę dłużej pochodzić - jest ładna pogoda. Idąc za radą turystów spotkanych dzień wcześniej jedziemy do Ciężkowic, a właściwie do rezerwatu "Skamieniałe miasto", położonego nieopodal tej miejscowości. Rezerwat składa się z całej serii formacji skalnych, przypominających kształtem ludzi, zwierzęta, rośliny czy konstrukcje architektoniczne. Prowadzi przez nie szlak pieszy koloru niebieskiego, który jest dość łatwy. Pokonanie rezerwatu zajęło nam 3 godziny, ale to tylko dlatego, że dość często zatrzymywaliśmy się, aby robić zdjęcia.



Są różne warianty zwiedzania. My zatrzymaliśmy się na parkingu pod skałą "Grunwald", przeszliśmy szlak aż do wodospadu i potem drogą asfaltową wróciliśmy najpierw na rynek w Ciężkowicach a potem z powrotem na parking.


Tutaj mała uwaga "techniczna": wąwóz z wodospadem jest położony nieco w bok od szlaku. Droga do niego nie jest oznaczona. Jedyna wskazówka to rozwidlające się drewniane barierki. Trzeba iść tymi, które biegną wzdłuż potoku.

Ciężkowice nie są dużą miejscowością, ale za to zadbaną i z charakterystyczną zabudową w rynku.




W drodze z rynku nie sposób pominąć bardzo ładnego kościoła p.w. św. Andrzeja z "cudownym" obrazem Jezusa Chrystusa.


Po południu odwiedzamy jeszcze miejscowość Kąśna, gdzie kilka lat swego życia spędził Ignacy Jan Paderewski. Obecnie w bardzo ładnie położonym dworku mieści się muzeum poświęcone mistrzowi oraz odbywają się koncerty.




O dworku dowiedzieliśmy się z książki Barbary Wachowicz pt. "Siedziby wielkich Polaków. Od Konopnickiej do Iwaszkiewicza", wyd. Świat Książki. Książkę nabyliśmy w Rzeszowie.

niedziela, 8 lipca 2007

Pierwsze wrażenia z Lofotów

Jest po prostu pięknie...

Niespiesznie wstajemy i po śniadaniu, kawie i ciastkach idziemy do Kleppstad w celu rekonesansu okolicy. Natrafiamy na port rybacki z małą chyba przetwórnią. Zwiedzamy pirsy i napawamy się widokami w sposób nieustający. Zbieramy też morskie wraki w postaci opuszczonych skorup jeżowców, krabów, muszelek.









Po południu "opanowujemy" łódkę. Okazuje się, że wszystko jest, tj. wiosła, czerpak, itp. Moje początkowe lekkie obawy okazały się niesłuszne. Robimy mały wypadzik na fjord i jest pysznie.