Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monument Valley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Monument Valley. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2013

Do Moab

Tak jak, napisaliśmy poprzednio, widok z balkonu "wymusza" pobudkę o świcie:


Monument Valley opuszczamy późnym rankiem. To dlatego, że w końcu musimy trochę odpocząć, a także zwiedzić najbliższą okolicę. Miejsce ma ciekawą historię. W latach 20. XX wieku osiedlili się w tym miejscu państwo  Leone i Harry Goulding z zamiarem rozpoczęcia nowego życia. Przez jakiś czas handlowali z Indianami, zamieniając żywność i artykuły gospodarcze na srebro. W latach Wielkiego Kryzysu biznes się skończył i mieszkańcom zaczęło doskwierać ubóstwo. Próbując ratować osadę, mieszkańcy wysłali Gouldingów do Hollywood, by ci przekonali filmowców o atutach doliny.
Plan się udał. Na nakręcenie westernu dał się namówić John Ford. I tak powstał pierwszy z wielu filmów z Monument Valley w tle - "Dyliżans" (Stagecoach).
Filmy kręci się tu do dzisiaj. Z tych nowszych warto wymienić "Wild, wild west", czy "Thelma i Louise"


Cały kompleks, w którym spaliśmy jest urządzony "ku pamięci" Gouldingów oraz gwiazdy westernów lat 50. - Johna Wayne'a. Restauracja serwuje posiłki, jakie jadał John, jest małe muzeum z oryginalnymi sprzętami Gouldingów, "gabinet" będący jednym z planów filmowych "Dyliżansu", salka projekcyjna, gdzie można obejrzeć westerny.


Miłą odmianą dla nas jest gustownie urządzony pokój - ładne meble, indiańskie motywy na dywanie, narzutach i obrazkach tworzą przyjemną dla oka całość.

Jadąc do Moab odwiedzamy park stanowy Goosenecks. Nazwa bierze się stąd, że rzeka San Juan zawija się w głębokim kanionie kilka razy, rzeźbiąc coś na kształt gęsich szyi. Informacja praktyczna: wjazd do parku jest darmowy, podjeżdża się samochodem pod sam punkt widokowy.

Stamtąd jedziemy szutrową drogą przez Dolinę Bogów (The Valley of Gods). Przez 27 kilometrów możemy podziwiać spektakularne formacje skalne, wyrastające często samotnie na prerii.


Nie udaje nam się zwiedzić muzeum dinozaurów w Blanding (jesteśmy tam po 17:00). Po drodze słuchamy radia, gdzie wszyscy rozprawiają o rządowym "shutdown", czyli likwidacji 40% organizacji rządowych. Nie możemy się nadziwić. Nas to również dotyczy, bo wszystkie parki narodowe w ciągu 36 godzin zostają zamknięte dla nowych zwiedzających. A ci co na ich terenie nocują, mają się wynieść w ciągu 48 godzin.



  

poniedziałek, 30 września 2013

Do Monument Valley

O wschodzie słońca jeszcze raz fotografujemy Horseshoe Bend. Mimo, że amatorów rannego wstawania jest znacznie mniej, to i tak nie jesteśmy sami:


Tutaj spotkała nas niemiła przygoda: podmuch wiatru przewrócił statyw z aparatem. Straty na szczęście są niewielkie, wciąż można robić zdjęcia. Ale po wakacjach sprzęt musi iść do naprawy.
Po śniadaniu jedziemy do Monument Valley, planując po drodze odwiedzić muzeum - Świętą Górę Navajów. Ponieważ nie wiemy dokładnie gdzie to jest, trochę błądzimy. Plus jest taki, że po drodze mamy ładne widoki.


W końcu docieramy do skansenu, gdzie główną atrakcją jest opuszczone miasto, zbudowane we wnętrzu gigantycznej groty. Miasto było zamieszkane przez poprzedników Navajów - Indian Hopi.


Po południu docieramy do Monument Valley. Śpimy w Goulding's Lodge. Widok z balkonu jest imponujący. O samym Monument Valley napiszemy w następnym poście.
Zwiedzanie tego obszaru jest kontrolowane przez Navajów. Najpierw trzeba zapłacić za wjazd do parku ($5). Potem albo wykupić pozwolenie na jazdę własnym samochodem po wybranych drogach, albo wykupić wycieczkę z przewodnikiem. Ponieważ wcześniej wyczytaliśmy, że drogi w parku raczej są w złym stanie, wybieramy drugą opcję  (3-godzinny tour kosztował $95 od osoby). Przewodnik wozi nas swoim samochodem po najbardziej spektakularnych miejscach, dając szansę na zrobienie zdjęć:





Wieczorem jemy jeszcze kolację: Navajo tacos. Na cieście smażonym w głębokim oleju podaje się gotowaną fasolę przybraną dressingiem z sałaty, pomidora, kukurydzy i ogórka. Wszystko bardzo syte, także nie dajemy rady zjeść naszych porcji.